Ekolodzy za 500 zł zablokowali inwestycję za 100 mln euro

„Dziennik Polski”: Niedokończony wieżowiec przy rondzie Mogilskim, nazywany „szkieletorem” od ponad 30 lat straszy swym wyglądem i taka sytuacja może jeszcze trwać kolejne lata.

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił wczoraj decyzję o warunkach zabudowy dla dokończenia obiektu wraz z jego nadbudową o dwie kondygnacje – do 102,5 m i dobudową sześciu mniejszych budynków. Sąd uznał, że wydana przez Urząd Miasta „wuzetka” jest wadliwa. Taki wyrok może oznaczać, że inwestor wycofa się z przedsięwzięcia. Na razie zastanawia się, co dalej robić. Może jeszcze odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

- Decyzja była taka, jakiej się spodziewałem. Od samego początku to był bubel prawny. Zastanawiam się, czy nie powinien się tym zainteresować prokurator lub Centralne Biuro Śledcze. Myślę, że ktoś powinien zwrócić uwagę na to, że decyzja została wydana z naruszeniem prawa, a później podtrzymana – komentuje Mariusz Waszkiewicz, prezes Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody, które zaskarżyło decyzję o wydaniu „wuzetki” dla inwestora – spółki TreiMofra.

W nadbudowanej części chciała ona zrobić ogólnodostępną część kawiarniano-wystawienniczą z panoramą widokową. Ekolodzy nie zgadzali się na nadbudowę, wyjaśniając, że miasto wydając „wuzetkę”, nie wskazało w sąsiedztwie budynku, do którego podwyższony „szkieletor” mógłby nawiązywać. – Czekam, że miasto wskaże mi działkę z takim budynkiem – mówił wczoraj przed sędziami Mariusz Waszkiewicz. Inwestor posiłkował się decyzją miasta i sporządzoną przez urzędników analizą urbanistyczną. Argumentem uzasadniającym inwestycję było nawiązanie do wieżowca „błękitka” przy rondzie Kotlarskim. Podano, że ma on 85 metrów, ale inwestor zaznacza, że taka wysokość jest do krawędzi dachu, a z masztem to 105 metrów.

Sąd uznał jednak, że analiza urbanistyczna jest wybrakowana. Dopatrzył się też wielu innych uchybień proceduralnych. Nie pomogło wniesienie na salę sądową makiety ze „szkieletorem” na tle pozostałej zabudowy w mieście.

- Sąd jasno wskazał, jak parametry mają być badane i wytknął organom administracji uchybienia w tym względzie. Są to konkretne zarzuty. Jeżeli się nie będziemy zgadzać z nimi, to postaramy się sformułować zarzuty wobec wyroku – informuje Dominik Gałkowski, pełnomocnik inwestora.

- Od wszystkich inwestorów wymaga się spełnienia zasady dobrego sąsiedztwa. Jeżeli ten jeden ma być zwolniony z przestrzegania ustawy, to byłby to groźny precedens – podkreśla Waszkiewicz.

Na rzecz TnROP zasądzono zwrot 500 zł kosztów sprawy sądowej. Koszt całej inwestycji szacuje się na ok. 100 mln euro. Inwestor może żądać odszkodowania od miasta z powodu wydania wadliwej „wuzetki”, przez co stracił 5 lat i nakłady na przedsięwzięcie, którego nie może realizować. Natomiast miasto nalicza kary za nierozpoczęcie inwestycji.

Waszkiewicz nie widzi problemu: – Inwestor ma prawomocną decyzję na dokończenie wieżowca w obecnej wysokości i my tej „wuzetki” nie skarżyliśmy. Niezrozumiałe jest dla nas, dlaczego inwestor przyczepił się, że musi podnieść budynek o dwie kondygnacje.

 

 

"Dziennik Polski", Piotr Tymczak
(SG)
Be Sociable, Share!

Dodaj komentarz

stat4u